Po tym, jak mój syn się ożenił, często przychodziłam do nich do domu. Starałam się ugotować coś smacznego. Byli zadowoleni ze wszystkiego, synowa jako pierwsza zjadała to, co przygotowywałam. Cieszyłam się, że moje wysiłki zostały docenione. Byłam bardzo szczęśliwa, że mieliśmy ciepłe relacje.

Ale pewnego dnia, kiedy przyjechałam do nich, w domu była tylko synowa. Napiłyśmy się herbaty. Wszystko było jak zwykle, z wyjątkiem jednej rzeczy: zauważyłam, że synowa tak jakby chce mi coś powiedzieć. Po długim namyśle poprosiła mnie, żebym nie przyjeżdżała do nich tak często. Byłoby lepiej, gdyby to syn mnie odwiedzał. Kiedy to usłyszałam, w jej oczach zobaczyłam gniew.

Po tej rozmowie przestałam przychodzić do syna. Odwiedzał nas regularnie, ale zawsze sam. Synowa nigdy z nim nie przychodziła. To sprawiło, że byłam jednocześnie szczęśliwa jak i smutna. Zawsze dążyłam do tego, by w naszej rodzinie panował pokój. Ale ta kobieta zrujnowała wszystko ze względu na to, że jest samolubna. W zaistniałej sytuacji nic nie jestem w stanie zrobić.

Niedawno urodził się wnuk. Byliśmy bardzo szczęśliwi z tego powodu. Staraliśmy się z mężem za bardzo nie przeszkadzać synowej, więc odwiedzaliśmy ich bardzo rzadko i tylko wtedy, gdy nas zapraszali. Staraliśmy się zabierać wnuka na spacery, żeby nie spędzać zbyt dużo czasu razem z synową. W zasadzie nie przeszkadzało nam to z mężem.

Ale pewnego dnia sama do mnie zadzwoniła i powiedziała, że możemy spędzić czas z wnukiem w ich domu, podczas gdy ona będzie załatwiać swoje sprawy. Najbardziej frustrujące jest to, że nie poprosiła o pomoc, tylko powiedziała, że możemy zająć się wnukiem. To tak, jakbyśmy potrzebowali tego bardziej niż ona. Czy nie potrafi schować dumę do kieszeni, przeprosić za to, co kiedyś powiedziała i po prostu dalej komunikować się z nami? Jesteśmy rodzicami jej męża, dobrze go wychowaliśmy. Czy nie zasługujemy na szacunek i wyrozumiałość?

Rozważyłam wszystkie za i przeciw i powiedziałam jej, żeby przywiozła wnuka do nas, ponieważ zabroniła nam przychodzić bez potrzeby do jej domu. Wyjaśniłam, że nie chcę zbyt długo przebywać w ich domu i nikomu przeszkadzać. Wtedy synowa zamilkła, ale mimo to zgodziła się przywieźć wnuka. Spędziliśmy cudowny dzień i świetnie się bawiliśmy z dzieckiem. Jakie to szczęście mieć małego wnuka!

Co prawda nurtuje mnie pytanie: jak mam się zachowywać w stosunku do synowej? Czy powinnam zachowywać się tak samo, czy być mądrzejsza i przestać się obrażać? Dla dobra mojego wnuka jestem gotowa zrobić pierwszy krok. Ale nie wiadomo, czy żona mojego syna to doceni i czy w ogóle potrzebuje mojej pomocy.

Główne zdjęcie: planet